Trump poucza Europę ws. Francji: Musi zamknąć granice
Donald Trump w trakcie wiecu w Kansas odniósł się do zamieszek trwających we Francji. – Stoimy u boku Europy, mimo jej wad i słabości. Miejmy nadzieję, że to wszystko okaże się tymczasowe. Co się tam dzieje? Oglądałem to i jestem po prostu zdumiony. Wiedziałem, że to nadchodzi. Już 10 lat temu widziałem, dokąd to zmierza. To się działo na naszych oczach – powiedział prezydent USA.
– Ale jeśli oni szybko nie znajdą właściwej drogi – a muszą ją znaleźć – nie będziemy mieli innego wyboru, jak tylko odejść. Odejdziemy, nie będziemy mieli innego wyjścia. Sytuacja jest bardzo poważna – kontynuował.
Trump dodał, że nie pozwoli, aby w USA doszło do podobnych rozruchów destabilizujących państwo.
Trump po raz kolejny zarzucił Europie, że nie udzieliła Stanom Zjednoczonym wsparcia podczas konfliktu z Iranem. Podkreślił, że europejscy sojusznicy odmówili pomocy, mimo że USA przeznaczają setki miliardów dolarów rocznie na NATO, aby zapewnić im bezpieczeństwo.
Prezydent zestawił ponadto zamieszki we Francji z działaniami Partii Demokratycznej. Stwierdził, że obrazy z Francji powinny być ostrzeżeniem przed tym, co jego zdaniem radykalni Demokraci chcieliby doprowadzić do Stanów Zjednoczonych. – Kiedy widzicie płonące wieże kościołów i szalejące pożary we Francji, pamiętajcie, że właśnie to radykalni Demokraci chcą zrobić z Ameryką. Zamierzają doprowadzić do czegoś takiego. Ale nawet się do tego nie zbliżą – mówił.
Zamieszki we Francji. Tysiące zatrzymanych
W sobotę 17 października we Francji odbyły się masowe demonstracje przeciwko rosnącym kosztom życia, nierównościom społecznym i pogarszającej się jakości usług publicznych. Według tamtejszego MSW na ulice wyszło około 550 tys. osób, natomiast związek zawodowy CGT oszacował frekwencję na 800 tys. W protestach uczestniczyli m.in. studenci, związkowcy i przedstawiciele ruchu "żółtych kamizelek". Większość demonstracji przebiegała pokojowo, jednak w Paryżu, Marsylii i Lyonie doszło do starć z policją, podpaleń i grabieży. W samej Marsylii zniszczono lub splądrowano ponad 500 sklepów i punktów handlowych. Według najnowszych doniesień zatrzymano blisko 2400 osób.
Fala protestów rozpoczęła się we wrześniu w szkołach średnich na ubogich przedmieściach północnego Paryża. Początkowo uczniowie i rodzice domagali się poprawy warunków nauki oraz rozwiązania problemów kadrowych. Z czasem protesty objęły również kwestie wynagrodzeń, wydatków publicznych i rosnących cen.
Macron wygłosił orędzie. Opozycja domaga się działań
W niedzielę wieczorem prezydent Emmanuel Macron wygłosił orędzie, w którym zapowiedział ukaranie sprawców przemocy. – Będziemy bezkompromisowi wobec wandali i tych, którzy uciekają się do przemocy – oświadczył. Macron wskazał na udział radykalnych grup lewicowych i przestępców w zamieszkach.
Macron jednocześnie podkreślił, że należy "usłyszeć gniew" protestujących i odpowiedzieć na problemy społeczne, w tym wysokie koszty życia. Zwrócił również uwagę na obawy młodych ludzi dotyczące ich przyszłości. Prezydent zapowiedział zmiany w prawie, które umożliwią władzom zakazywanie niektórych zgromadzeń. Zaapelował też do pozostałych ugrupowań politycznych o potępienie przemocy.
Orędzie prezydenta spotkało się z krytyką jego politycznych przeciwników. Jordan Bardella nazwał wystąpienie "żałosnym", a były minister spraw wewnętrznych Bruno Retailleau wezwał do ogłoszenia stanu wyjątkowego.